Tower bridge
London bridge
Nie na Temat

Znajdź sobie Zdzisiu pracę – Cz. I – Poradnik dla bardzo początkujących emigrantów

Autor dnia :-)

angielska budka telefoniczna

DLACZEGO AKURAT WIELKA BRYTANIA?

Wiem, wiem… Ktoś powie, że na temat życia w Wielkiej Brytanii napisano już setki poradników i półki w Empiku uginają się pod ich ciężarem. Mało tego, jeżeli dobrze poszperasz, z pewnością znajdziesz w Necie nie jedno (i pewnie nie dwa) forum, kilka blogów i kilkadziesiąt stron, o tym, jak ludzie radzą sobie z migracją na różnych europejskich terenach. Jak bardzo możesz zaufać tym poradnikom, forom i innym sforom? Szczerze odpowiem – nie wiem i nie będę za nie gwarantował. Czy możesz zaufać mi? Piszę według swojej wiedzy i doświadczenia, a mój poradnik skierowany jest do osób, które jeszcze nigdy nie były przez dłuższy czas za granicą. No i nie mam tutaj na myśli wycieczek turystycznych i jazdy na wielbłądach. O tym w innym artykule… Jednym słowem, należy samemu zdecydować, czy możesz mi zaufać. Ja sobie ufam.

anglia

OK, a więc na chwilę obecną ograniczamy się do Wielkiej Brytanii. Kiedyś w jednym z dzienników telewizyjnych usłyszałem, że Wielka Brytania jest jednym z najczęściej wybieranych kierunków polskiej emigracji, głównie z powodu dobrze rozwiniętego systemu opieki socjalnej i całej masy benefitów. No i nie jest to prawda, przynajmniej nie w moim przypadku. Owszem, istnieją tak fajne rzeczy, jak benefity… Oznaczają dodatkowe źródło dochodu. Państwo płaci, jeżeli:

  • jesteś osobnikiem bezrobotnym…
  • …albo zarabiasz mniej niż powinno się. Dostajesz dodatek do zarobków, żeby żyć na ludzkim poziomie (czyli pójść raz w tygodniu do kina i czasami zjeść obiad w średnio porządnej restauracji),
  • tudzież jesteś samotnym rodzicem z jednym… dwojgiem… trojgiem (itd.) dzieci (każde dziecko to dodatkowe funty, dlatego Brytyjczycy mnożą się na potęgę).

Wygląda to pięknie w teorii, w praktyce wychodzi różnie. Ja, dla przykładu, nie wyjechałem do Wielkiej Brytanii polując na benefity, co nie znaczy, że nigdy z nich nie korzystałem. Należało się, to wziąłem z podziękowaniem. Ale i tak, co innego było dla mnie najważniejsze. Wielka Brytania zaświtała mi głowie tylko i wyłącznie dlatego, że język angielski, był drugim językiem obcym, jakiego uczyliśmy się w podstawówce (pierwszy był rosyjski, ale w te rejony wolę pojechać turystycznie). A dlaczego w ogóle pomyślałem o wyjeździe? Ponieważ nagle uświadomiłem sobie, że od kilku miesięcy nie mogę znaleźć w Polsce pracy, poziom mojego dobrego samopoczucia i wiary w siebie spada każdego dnia, a oszczędności topnieją na koncie, niczym zimowy bałwan w piękny wiosenny poranek. Jeżeli przytrafiła ci się podobna sytuacja, jeżeli jesteś człekiem tak zdesperowanym, jak ja byłem, to czytaj dalej. Szczerze wierzę, że wyciągniesz z tego coś dla siebie. Mi się udało. A to głównie dlatego, że pewnego letniego dnia mój stary znajomy ze studiów odezwał się z Irlandii Północnej i powiedział: „Chłopie, nie mogę już słuchać twojego wycia na Facebooku, wsiadaj w samolot i wbijaj do mnie. Dam ci wyżywienie i dach nad głową na miesiąc. Miejsce, w którym jestem jest kiepskie do szukania roboty. Jej tutaj zwyczajnie nie ma tak dużo, jak wszyscy myślą, że jest. Przyjedź, obeznasz się z sytuacją i może Ci się poszczęści!” Pojechałem i jakoś się wszystko ułożyło. Ale nie tak od razu…

Rozpisałem się, a Ty pewnie potrzebujesz konkretów. Wszystko, czarno na białym znajdziesz w kolejnych częściach poradnika. Zamieszczę tam kilka słów o każdym z podstawowych regionów Wielkiej Brytanii. Czyli o tym, gdzie warto udać się, żeby coś zarobić. A więc nie trać nadziei i nie martw się. Teraz będzie już tylko na temat i tylko lepiej. Obiecuję!

work-job-praca

TAG
PODOBNE WPISY
Close