Rozmowy polsko-brytyjskie - szkoła
Trochę Kultury

Z cyklu: rozmowy polsko – brytyjskie: cz. I – Afryka odmówiła, niech więc będzie Polska!

Autor dnia :-)

Rozmowy polsko-brytyjskie - szkoła
College w Wielkiej Brytanii działa na trochę innych zasadach niż szkoła w Polsce. Podstawową różnicą jest chociażby fakt, że tutaj każdy uczeń ma swojego prywatnego opiekuna, do którego dzwoni i pisze o każdej porze dnia i nocy. Opiekun zawsze odpowiada. I zawsze jest miły… Bycie uprzejmym, uśmiechniętym i w pełni pomocnym, choćby się waliło i paliło, jest tym elementem kultury wśród Brytyjczyków, który mi osobiście bardzo przypadł do gustu.

Dlatego dzwonię i piszę do swojej opiekunki o każdej porze. Działa to oczywiście w dwie strony. Ja też czasami budzę się w nocy, wyrwany dźwiękiem sms, który informuje mnie, że moja opiekunka (pomimo mocno zaawansowanego wieku) jest obecnie na house party… birthday party… choruje… źle się czuje… śpi… i nie będzie mogła stawić się na zaplanowane wcześniej spotkanie w sprawie, w której termin kończy się dnia następnego. Owszem, zdarzało się i tak. Dlatego tak bardzo ją lubię.

Ale raz przesadziła. Przez cały dzień próbowała się ze mną skontaktować. Problem polegał na tym, że nie mogłem w pracy korzystać z telefonu. Dopiero pod koniec dnia zobaczyłem 17 (słownie: siedemnaście) nieodebranych połączeń i wiadomość tekstową: ZADZWOŃ JAK BĘDZIESZ MÓGŁ – WAŻNE!!! Po takim tekście (i to od takiej osoby) włosy na karku automatycznie jeżą się przestaszone. To musiało być coś ważnego! Dzwonię więc do swojej opiekunki. Odebrała jeszcze zanim zdążyłem usłyszeć sygnał w telefonie.
– Marcian! (zawsze miała problem z wypowiedzeniem mojego imienia, ale za nic w świecie nie chciała zastąpić go prostszym, angielskim odpowiednikiem – Martin)
– Tak, to ja. Wszystko w porządku?
– Tak. Jak to dobrze, że dzwonisz. Jesteś Polakiem, prawda?!
– No… tak. Jestem. Przecież mnie znasz.
– Świetnie! Lepiej być nie mogło! Wiesz, że widzimy się jutro?
– Tak. Miałem przygotować…
– Zapomnij o tym, co miałeś przygotować! Coś nowego właśnie się pojawiło!
– Co się pojawiło?
– Afryka mi dzisiaj odmówiła!
– Nie rozumiem… Jaka Afryka.
– Afryki jutro nie będzie!
– Kontynentu?
– Nie! Nie! Nie! Nie ważne. Jutro masz wolne, prawda? Środy masz wolne.
Przytaknąłem cichym „Mhm”. Miałem złe przeczucia.
– Dobrze. Musisz… MUSISZ być w college jutro o 4:00. I przygotujesz prezentację o Polsce i Polakach.
– Ale jak to? Na jutro?
– Wyrobisz się! Krótko. Góra 10 minut. O Polakach za granicą. Mogą mieć kilka pytań…
– Kto ma pytać?
– Oj tam, zobaczysz. A teraz bierz się do pracy i jutro MASZ być.
– No… ale właśnie się zastanawiałem czy jutro gdzieś nie pojechać?
– Gdzie pojechać? Jutro jesteś tutaj! Marcin… – zwolniła tempo – …jesteś moją ostatnią nadzieją!
– Nie wiedziałem, że to aż takie ważne.
– Bardzo!
– No OK.
Zgodziłem się… Tak jak Wy – teraz, tak i ja – wtedy, nie wiedziałem na co. Ale dowiedziałem się, w co zostałem wkręcony. I wy się dowiecie – w części drugiej, która pojawi się szybciej, niż się spodziewacie!
Do zobaczyska! 😀

Nauczycielka
Follow

TAG
PODOBNE WPISY
  • Bardzo jestem ciekawa, w co też Cię wpakowała ta sympatyczna, przemiła opiekunka 😀 Ale sam musisz przyznać, że nic tak nas nie pobudza do pisania, jak nowe doświadczenia 🙂 Czasem ekscytujące, czasem denerwujące – jakie by nie były, są motorem napędzającym nasz zakątek w sieci.

    • O tak, zgadza się 😉 Przypadki z życia większe sa najlepszym motorem napedowym przy pisaniu 😉

  • Inna kultura, inne zwyczaje. To prawda, że Anglicy mają w sobie coś takiego miłego, też mi się to bardzo podobało jak tam mieszkałam. Tylko po powrocie do Polski – kubeł zimnej wody na głowę. Tak z dnia na dzień przygotować prezentację, to musi być nie lada wyzwanie i stress. Ciekawe co takiego wymyśliła ta opiekunka… 🙂

  • Napięcie zbudowane 😃

  • Iwona Vinnik

    Zabawna historia, jestem ciekawa dalszej części. Znakomicie oddałeś charakter tej opiekunki 😉 Będę zaglądać!

    • Iwona Vinnik

      Znalazłam drugą część 😉

Close