Wielka Brytania wyjdzie z UE
Nie na Temat

Co wtedy, kiedy Wielka Brytania wyjdzie z UE?

Autor dnia 22 maja 2016

Everything is gonna be all right…

Co mam na myśli? To, o czym śpiewa Bob Marley – wszystko będzie dobrze i powinniśmy być dobrej myśli. A jednak, czasami trzeba dmuchać na zimne. Kilka dni temu w mojej brytyjsko-irlandzkiej miejscowości – Derry w Irlandii Północnej – odbyło się spotkanie z lokalnymi politykami i przedstawicielem społeczności uniwersyteckiej z (również) lokalnego uniwersytetu. Wielka debata, hucznie zapowiadana była przynajmniej od tygodnia. Spotkanie skierowane głównie do imigrantów, ale oczywiście każdy był mile widziany. Można było posłuchać i dowiedzieć się, co nas czeka po wyjściu z UE. Na spotkaniu pojawiło się w sumie…………. pięć osób. No, pięć i pół. Tak. Ta połówka była głównie zainteresowana zabawą samochodzikami i sporadycznymi wybuchami radości, czym całkiem przyjemnie, wtórowała pozostałym podczas dyskusji. Ja również nie zabierałem głosu… Ale pozostali debatowali całkiem ostro.

Co zostało ustalone?
Podstawowa odpowiedź na tytułowe pytanie – co po referendum? – brzmi – Nie wiemy.
Nikt nic nie wie. A najwięcej nie wiedzą Ci, którzy najgłośniej krzyczą, żeby wyjść z Unii.

Zjednoczone Królestwo ma dwa wyjście.

1Dumnie opuścić strefę europejską, odgradzając wyspę od świata.

2Pozostać w Europie, zaakceptować sytuację i wspólnie stawić czoło globalnym problemom.

OK, a teraz musimy zmierzyć się z ciemnym scenariuszem, czyli…
Co stanie się, a czego nie uświadamiają sobie Brytyjczycy, w przypadku, kiedy oficjalnie opuszczą Unię Europejską?

W punkach…

1. Kontrole na granicy. Weźmy dla przykładu Irlandię Północną (część Zjednoczonego Królestwa), która leży na irlandzkiej wyspie. Urzędowo graniczy z Republiką Irlandii, ale jest to granica tylko umowna. Taka specyfika administracyjna, w którą nikt się nie zagłębia. Nikt, poza członkami oddziałów IRA, którzy od 1998 roku jakoś tak przycichli. Tak, od 1998 roku, po Porozumieniu Wielkopiątkowym (Good Friday) zamachów bombowych na terytorium Irlandii Północnej jest zdecydowanie mniej, niż kiedyś. Nie wywołują też takiego wrażenia jak w latach 80tych, czy 90tych. Sporadycznie eksplodujące samochody traktowane są przez lokalną społeczność bardziej jak miejscowy folklor, niż zagrożenie (!!!). Wybuchy z reguły nastepują w sposób w miarę kontrolowany i pełnią formę przesłania dla brytyjskiego rządu. Przesłanie, które mówi, że w część Irlandii Północnej pragnie przynależeć do Irlandii. Po opuszczeniu strefy Euro powrócą kontrole graniczne. Rodziny zostaną oficjalnie rozdzielone i Irlandia Północna przypomni sobie, że w tym miejscu oficjalnie rządzą Brytyjczycy… Co wtedy postanowi IRA?

2. Rozbicie dzielnicowe? Co mam na myśli… Otóż, Zjednoczone Królestwo podzielone jest na Anglię, Walię, Szkocję i Irlandię Północną. Nie ma tak do końca jasnej sprawy, jak jest to np. w Polsce. Nikt nie wie, jak potoczy się historia, jeżeli – przykładowo – Anglia zagłosuje ZA wyjściem z Europy, a Szkocja i Walia będą przy POZOSTANIU w UE. Ta sprzeczność interesów może poskutkować kolejnym szkockim referendum. I teraz Szkoci podwójnie się zastanowią, czy dalej chce być częścią Wielkiej Brytanii, bo przecież nie za to walczyli ich ojcowie. Ostatnim razem, Szkocja ledwie ledwie pozostała przy Anglii w charakterze wspólnego państwa. Jednym z koronnych argumentów była właśnie UE i jej wpływ na rozwój szkockiego terenu. A co na to wszystko Irlandia Północna? Również zobaczymy.

3. Dofinansowanie. Edukacja. Niemal wszystkie obecne działania uniwersyteckie w Wielkiej Brytanii – badania, staże, wyjazdy zagraniczne – dofinansowane są przez fundusze unijne. Rolnictwo. Większość gospodarstw rolnych (przynajmniej w Irlandii Północnej) utrzymuje się tylko i wyłącznie z dofinansowań. Małe i średniej wielkości farmy nie miały by sensu bytu, gdyby nie zastrzyk finansowy, podawany pod pretekstem promowania żywności proekologicznej. Czy Wielka Brytania będzie w stanie podtrzymać te przedsiębiorstwa samodzielnie, kiedy dopływ gotówki ucięty zostanie z dnia na dzień?

4. Imigranci z Europy Środkowo – Wschodniej. W oczach Brytyjczyków – darmozjady przejadające brytyjskie benefity. W rzeczywistości – masa ludzi, ciężko pracujących na to, żeby system oparty na benefitach ciągle mógł funkcjonować. Wielka Brytania musi zrozumieć jedno. Imigranci ekonomiczni NIE przyjechali do tego kraju ze względu na opiekę socjalną. Motywowani byli przez fakt, że tutaj, za ciężką pracę mogą otrzymać wypłatę, która pozwoli im żyć na godnym poziomie. Tego nie mieli u siebie w kraju. Zresztą, gospodarka na wyspach rozwija się bardzo dobrze. Zdecydowanie lepiej niż w poprzedniej dekadzie. A czyja to, w dużej mierze, zasługa? Kogo w poprzednim wieku w Wielkiej Brytanii nie było, a kto pojawił się ostatnio i umożliwił tak wielki skok gospodarczy do przodu? Wyjście Wielkiej Brytanii z UE odetnie ją od solidnej siły roboczej i wtedy przekonamy się, jak to państwo wyląduje. Tego nie zobaczymy w przeciągu kilku pierwszych lat. Będzie to wyglądało podobnie, jak podobny był wzrost gospodarczy po wkroczeniu do Unii nowych krajów w 2004 roku. OK, OK – kraj nie upadnie. To raczej pewne. Ale budżet odcięty od tak dużego zastrzyku dofinansowania, jakim okazują się być podatki płacone przez imigrantów z pewnością w jakiś sposób to odczuje. I nie będzie to raczej nic przyjemnego.

No i być może, właśnie dla wszystkich tych powyższych punktów, a zwłaszcza – dla ostatniego – Wielka Brytania potrzebuje tego referendum. Musi sobie uświadomić i zaakceptować pewne fakty. Solidny rozwój gospodarczy tego kraju jest w dużej mierze zasługą wolnego rynku i Unii Europejskiej. Odcięcie się od niej uderzy w to, co pozwoliło im ten stan osiągnąć. To jak podcinanie gałęzi, na której się stoi. Taki upadek z drzewa zakończy się prawdopodobnie sporym guzem na głowie, potłuczonym tyłkiem i próbą uświadomienia sobie, jak to się stało, że byłem tam na górze, a jestem tu na dole. I wszystko mnie boli.

EU

Follow

TAG
PODOBNE WPISY
Close