Kręta irlandzka droga
Ciekawy świata Video

WIELKA wyprawa… w ciemno!

Autor dnia :-)

Kręta irlandzka droga

W ostatnim tygodniu do Derry zawitała wiosna!

Przynajmniej takie odnieśliśmy wrażenie w ostatnią środę. Kiedy piszę ten tekst, na zewnątrz jest już czarna noc,  a deszcz falami rozbija się o szybę w oknie. Ale wtedy… zza chmur wyszło słońce. Pierwszy raz od dłuuuuższego czasu. I tak fajnie się złożyło, że ten jeden dzień tygodnia z reguły mam wolny w pracy. Spakowaliśmy, co się spakować dało. Zebraliśmy się (w moim żółwim tempie) i ruszyliśmy… w ciemno.

Każdemu to polecam!

Od czasu do czasu, zabrać ze sobą co się da i ruszyć przed siebie. My tak zrobiliśmy. Całą trójką! A, no tak. Nie wiecie, że od jakiegoś czasu podróżujemy we trójkę. Ja, Gocha i… Tereska. Otóż, Tereska, to nasz nowy GPS, który wszystko wie lepiej. Każdą drogę zna. Żadna ścieżka jej nie straszna. Żaden las nie jest zbyt gęsty. Kilka razy już namawiała nas, żebyśmy spróbowali rzekę wpław autem pokonać. I raz prawie jej się udało. Od radosnego nurkowania dzieliło nas jedynie ostre hamowanie… Tak. A wszystko to dzieje się, pomimo, że mapy mamy na czasie i oprogramowanie w pełni zaktualizowane.

Nic jej nie przekona…
…ani ustawienie opcji,
…ani wybór jedynie głównych tras
…z pominięciem polnych ścieżek i ewentualnej przeprawy promowej.
Nie! Nic z tego! Nic Teresce nie wybije z oprogramowania bocznych tras.

Tereska żyje swoim własnym życiem. Taaak. I tym razem było podobnie. W Irlandii rzadko kiedy można zauważyć, że właśnie wjechało się na polną drogę… Owszem, jakieś podejrzenia pojawiają się w trakcie jazdy, gdy przez asfalt przebija się coraz więcej dzikich pędów. Ale kiedy GPS (Tereska) prawi Ci, że wszystko jest w porządku i nakazuje jechać dalej, to starasz się jej uwierzyć. Zwłaszcza, że miał to być wyjazd w ciemno. Miejsce na mapie wybrane zostało losowo. A więc jedzie się dalej. Na zieloną łąkę…

Aż tu nagle… Patrzymy, a tam brązowa tabliczka (wiadomo – warto zerknąć). A na niej napis Kamienny Krąg. Kamienny krąg w środku pola. Już raz tak jechaliśmy i dobrze trafiliśmy. Może i tym razem się uda…? Docieramy do parkingu z zieloną strzałką przy drewnianym ogrodzeniu. Tym razem krótka notka o tym, że dotarliśmy na miejsce. Rozglądamy się… Puchy, nic, Patrzymy w lewo – pole. Zerkamy w prawo – drewniane ogrodzenie. Nie zostaje nic innego, jak przejść się kawałek przed siebie… No, nie będę zapeszał. Resztę sami już zobaczcie!
Zapraszam!

TAG
PODOBNE WPISY
Close