Urzędnik
Nie na Temat

urzędnik, a URZĘDNIK

Autor dnia 16 maja 2016

Czy urzędnik administracji państwowej w każdym kraju jest taki sam?
Jak wygląda spotkanie w urzędzie w Polsce, a jak w Wielkiej Brytanii?

Jak to jest, że (przynajmniej za moich czasów) kiedy w Polsce pojawiałem się w urzędzie, to raz wchodziłem tam przestraszony i zalękniony (urząd skarbowy). Innym razem, pojawiałem się tam nastawiony na ostrą wymianę zdań i bohaterską walkę o swoje prawa (dziekanat). I zawsze, zawsze były to wizyty przepełnione emocjami, z reguły wiążącymi się z zaciśniętymi zębami i lekko przygniatającym uczuciem bezsilności… A jak to wygląda w Wielkiej Brytanii?

Ostatnimi czasy liczba urzędów w Wielkiej Brytanii została zredukowana. Mam na myśli – fizyczne placówki, do których udawało się w celach wszelakich. Czasami tylko po to, żeby napić się wody… Tak, zgadza się. Jeżeli ktoś był zmęczony i miał ochotę odpocząć, przebywając na mieście, mógł zajrzeć do urzędu, w którym zawsze czekała na niego wielka butla z wodą i świeży plastikowy kubek. W niektórych miejscach była nawet darmowa kawa. Jeżeli ktoś miał jakąś sprawę w brytyjskim urzędzie pracy, wybierał odpowiednią opcję przy automacie w korytarzu, siadał na wygodnym krześle, których nigdy jakoś nie brakowało i czekał na swój numerek. I z reguły nie trwało to długo. Witany był przez uśmiechniętego urzędnika, który na starcie pytał go, jak się dzisiaj miewa i w czym może mu pomóc? Urzędniczy uśmiech był naturalny i wynikał z tradycyjnej brytyjskiej kultury. A nie z racji pełnionej funkcji i odgórnego nakazu.

Tablica

OK, tak było kiedyś. Brytyjskie urzędy pracy (Job Centre) dalej funkcjonują. Ciągle w ten sam sposób. Pozamykano innego rodzaju placówki. HM Revenue &  Custom (taki nasz odpowiednik „skarbówki”) – dla przykładu – było to miejsce, w którym można było zasięgnąć szczegółowych informacji na temat socjalnego wsparcia, oferowanego przez państwo. Revenue (skrótowo rzecz ujmując) odpowiada również za sferę powiązaną z podatkami. Jak to teraz wygląda? Wszystko załatwia się… przez telefon. Miejsce to dostępne jest tylko i wyłącznie przez telefon. I to w godzinach bardziej racjonalnych niż typowa, miejscowa placówka. W niektóre dni można tam dzwonić nawet i późnym popołudniem, żeby nie rzec – wieczorem. Tak to działa w Anglii, Szkocji, Walii i Irlandii Północnej. Większość spraw urzędowych załatwiamy przez telefon. Rozliczamy się z podatku (tylko i wyłącznie wtedy, kiedy rozliczyć się trzeba) również przez telefon. Jedyny problem polega na tym, że czasami ciężko się do nich dodzwonić. I swoje trzeba odczekać. Z charakterystyczną muzyką w słuchawce, która przypomina mi czasy telefonów komórkowych. Tych odrobinę mniejszych niż standardowa cegła budowlana. Nie trzeba nigdzie wychodzić, stać w kolejkach, zwalniać się wcześniej z pracy, żeby zdążyć na czas do urzędu. Wystarczy telefon i odrobina cierpliwości. Co ciekawe, kiedy już ktoś po drugiej stronie linii telekomunikacyjnej odbierze słuchawkę, pomimo iż go nie widzimy – wiemy, że uśmiecha się do nas. Sposób, w jaki pyta, czy może nam pomóc, poprawia humor i pozwala bezstresowo wyłożyć kwestię, z którą dzwonimy. Wszystko można załatwić przez telefon. WSZYSTKO.

Telefon

Owszem, w Polsce również spotkałem uśmiechniętych pracowników administracji państwowej. Problem polega na tym, że ten uśmiech nie zawsze wiązał się z tematem przyjemnym dla mnie. Pomylił się Pan w rozliczeniu podatkowym i nie unikniemy kary. OK, może przesadzam. Ale na Wyspach podejście urzędnika do petenta jest odrobinę inne niż w Polsce. Domyślam się, z jakiego powodu wynika ta różnica. Rozumiem, że polski urzędnik ma o wiele więcej na głowie niż brytyjski. W Wielkiej Brytanii do konkretnej sprawy przydzielany jest konkretny pracownik. Specjalizujący się w danej kwestii. Osoba, która ma czas, żeby dokładnie zająć się naszą sprawą. Tutaj nie ilość, a jakość się liczy. Czy w Polsce też tak jest? Myślę, że to zależy od urzędu. Ale chyba faktem jest, że w naszej ojczyźnie jeden urzędnik musi myśleć o wszystkim. No i jak tu nie być zmęczonym, sfrustrowanym i zestresowanym?

Hm… na koniec…
…pozdrowienia dla wszystkich urzędników państwowych i ich petentów!

Prawdziwy uśmiech

Follow

TAG
PODOBNE WPISY
  • Na szczęście idzie ku lepszemu 😉 Zarówno w kwestiach empatii oraz kultury urzędników, jak i rozwiązań technicznych.

Close