Pierwsze wrażenie
Nie na Temat

Pułapka „pierwszego wrażenia”

Autor dnia :-)

Najbardziej istotne, najważniejsze w każdej sytuacji za granicą, a już szczególnie w Wielkiej Brytanii, jest pierwsze wrażenie. Jest wyjątkowo trudno zmienić  obraz swojej osoby, który zaprezentowaliśmy przy pierwszym kontakcie.

Koszula i krawat

W 2004 roku, czyli po oficjalnym wkroczeniu Polski w szeregi Unii Europejskiej, w świat ruszyła pierwsza fala emigrantów. I świat zachłysnął się… pracowitością Polaków. Nagle okazało się, że to samo, co Brytyjczyk, Norweg, czy Niemiec robią w cały dzień, Polak jest w stanie zrobić w godzinę (może dwie – jeżeli akurat trafimy na przerwę). I to było pierwsze wrażenie, jakie nasz naród zaprezentował za granicą. Od tamtej pory, każda kolejna fala emigrantów pogłębiała te odczucia. Świat dowiedział się, że Polacy są bardzo dobrymi pracownikami. Rzecz jasna, miało to swoje oczywiste plusy – chętnie przyjmowano och do pracy. Miało też i minusy. Do minusów należał chociażby spadek poziomu płac. Dla przykładu, w Wielkiej Brytanii, Polaków było tak dużo i tak garnęli się do pracy, iż stali się wręcz bezkonkurencyjni dla Brytyjczyków. Pracodawcy szybko doszli do wniosku, że mogą sobie pozwolić na obniżenie wypłat. Dlaczego? Przy niższej wypłacie – efekt wciąż był taki sam. Perfekcyjnie wykonana praca. Końcem końców, ostateczna wypłata wciąż była dla polskich imigrantów większa (nawet dużo większa) niż kwota, którą otrzymywali w domu. To co się zmieniło, to fakt, że rodowitym Brytyjczykom przestała się taka praca opłacać. Żeby dorównać imigrantom z Europy Środkowo-Wschodniej musieli pracować więcej, za mniejsze pieniądze. Polak stał się symbolem pracownika, który zrobi więcej za mniej. I to było również pierwsze wrażenie…

Pracownik

W oczach pracodawców Polacy stanowili złoty interes. W myślach zwykłych, tradycyjnych Brytyjczyków – stali się przyczyną ich finansowych problemów; osobnikami, którzy nie tyle kradną im pracę, co zaniżają jej wartość i zmuszają do podwójnego wysiłku. I to było pierwsze wrażenie, jakie wywołaliśmy w narodzie brytyjskim, który składa się przecież nie tylko z pracodawców.

Tyle o narodzie, jako całości i tyle z historii. Mamy współczesność i kierujemy naszą uwagę na środowisko bardziej lokalne. Pracodawca przyjmuje Polaka do pracy w restauracji. Jeszcze zanim zobaczy go w akcji, już wie, że pracownik ten sprawdzi się. To pozostałość, po wszystkich kolejnych falach emigrantów. Nie ma znaczenia poziom jego języka i możliwości komunikacyjne. Jeżeli będzie pracował – wszystko będzie w porządku. Pracownik daje z siebie wszystko. Otrzymuje solidną wypłatę i daje z siebie więcej… Jednym słowem – buduje wrażenie. Po miesiącu takiej pracy, jest zmęczony, ale i zadowolony. Pracodawca z kolei jest wniebowzięty!

Żelki

OK, kiedy pojawia się problem? Tak, problem w końcu się pojawi. Bo ile człowiek może pracować na najwyższych obrotach? Miesiąc… dwa… trzy… W końcu zwolni. Spadnie tempo. Norma nie zostanie wyrobiona. Co wtedy robi Polak? Widzi Brytyjczyków, którzy pracują obok, otrzymują te same pieniądze, a ich produkt na koniec każdego dnia jest dwa razy mniejszy. I spotka przełożonego, który podejdzie i zapyta – Czy wszystko w porządku? Czy dobrze się czuje?
Bo nie wyrabia normy…
I wtedy Polak zacznie się denerwować. Ja w każdym bądź razie zacząłem się wtedy denerwować. Pojawia się frustracja i palec skierowany na Brytyjczyków.
Oni przecież nigdy nie robią tyle, co ja…

Tak – odpowiada ze spokojem w głosie pracodawca – Oni pracują w swoim tempie i swoją normę wyrabiają.

brytyjski odcisk palca

I to jest właśnie pułapka, w którą wszędzie bardzo łatwo się wpakować.
A najłatwiej – właśnie w Wielkiej Brytanii. 😉

Follow

TAG
PODOBNE WPISY
  • Natalia Zborowska

    Ciekawy posta, nigdy nie rozpatrywałam polaków za granicą w takich kategoriach. Znam tylko sytuację mojej rodziny w USA, część wyjechało dawno temu i stanowią już obywateli USA, ale cześć jest, jak sobie powtarza, tylko „na chwilę”. Obraz polaków w Ameryce jest troszkę inny, ale prawda jest taka, że czy ktoś wyrabia super normę, czy tylko normę potrafi godnie żyć (nawet jeżeli sprząta), a w Polsce hmm. Pogląd cieszcie się, że macie prace jest dość przestarzały, w końcu zawsze można uciec do WB. A czy faktycznie wpada się w wir pracy i pułapkę dobrego wrażenia, wydaje mi się, że ludzie ambitnie wszędzie mogą wpaść w taką pułapkę, minusem jet to, że wielu pracodawców nie docenia swoich ludzi.

    • Ciekawe podejście 😉 Rzeczywiście, to ambicja wpędza nas w takie pułapki. Ale jest szansa, że również dzięki niej uda nam się z tego wybrnąć.

  • Pracowałam w UK w okresie wakacji przed maturą (końcówka 2 liceum). Byłam wściekła, bo pracowałam jako kelnerka razem z hinduską i anglikiem. Anglik nie robił nic, a jak już robił to było święto. My natomiast jak małe motorki latałyśmy od stolika do stolika. Oczywiście kasę każdy dostawał taką samą, ale… ja dostawałam największe napiwki 😀

    • Miło jest się czuć docenionym. Nawet, jeżeli nie przez pracodawcę 😉

  • Rzeczywiście jako naród jesteśmy często postrzegani jako bardzo pracowici, no chyba, że górę weźmie opinia „pijaczków”

    • Opinia opinii nie równa 🙂 Wychodzę jednak z założenia, że świat widzi w Nas bardziej pracowitą, aniżeli pijaną społeczność 🙂

  • W Szwajcarii Polacy to ludzie do zadań niemożliwych do wykonania

  • Ciekawy tekst! 🙂

Close