Kup Pan auto
Nie na Temat

Kup Pan auto! – Cz. I

Autor dnia :-)

Przychodzi taki czas w życiu każdego kierowcy, kiedy zaczyna się zastanawiać – jak to możliwe, że kiedyś radził sobie bez samochodu… Tak. Życie bez czterech kółek byłoby szalenie utrudnione. Dlatego też, jeżeli trafiło się już na wyspy brytyjskie i pracuje się tutaj, płaci podatki – słowem – żyje się tutaj, warto rozważyć kupno takiego samochodu. Każdy powinien znaleźć tutj coś dla siebie!

Samochód

Ale na początek powiem Wam…

…że wynosimy z naszego ojczystego kraju pewne przyzwyczajenia, które dla nas są oczywiste. Dla Anglików już nie do końca. Ja swoje auto nabyłem właśnie w Anglii. I bardzo sobie tę część wyspy cenię. Jeżeli zastanawiasz się nad kupnem samochodu, to gorąco polecam Ci południe. Angielskie samochody zwyczajnie lepiej są utrzymywane niż szkockie, czy te z Irlandii Północnej. Nie zmienia to faktu, że wszystkie wyspiarskie auta mają się dużo lepiej aniżeli ich polskie odpowiedniki. Z tą tylko różnicą, że kierownica jest po drugiej stronie. Kto chciałby poczytać, jak wygląda kultura jazdy na brytyjskich drogach, tego odsyłam do odrębnego artykułu… KULTURA BRYTYJSKA ZA KÓŁKIEM.

A tymczasem… U mnie wyglądało to tak.

– Ale jak to? Chciałbyś zabrać ten samochód do mechanika??? – zapytał mnie sprzedawca w komisie. A jego zdziwienie było tak szczere, że aż się zmieszałem.
– No tak, chciałbym sprawdzić czy wszystko jest z samochodem w porządku – odpowiedziałem.
– Przecież Ci mówię, że tak jest.
– No tak… ale w Polsce każdy tak mówi, żeby sprzedać samochód, a później się okazuje, że auto rozpada się po kilku kilometrach.
– Aż tak? W Anglii tak nie ma.
– Wiem, wiem. No to jak, mogę sprawdzić?
– No jedź, jedź.
– Jeżeli chcesz – powiedziałem po chwili zastanowienia – to możesz pojechać ze mną. Będziesz miał pewność, że nic złego nie zrobię z autem.
– O nie, mam co innego do roboty. Przecież ci ufam. – A widzieliśmy się pierwszy raz.

Tak. Dostałem kluczyki jeszcze przed kupieniem samochodu i mogłem sobie pojechać, gdzie chciałem. Ale, dość niepewnie pojechałem do mechanika. To był mój pierwszy raz na angielskiej drodze… Bez ubezpieczenia i bez doświadczenia. Na szczęście mechanik miał swój zakład niedaleko. Tak – przemknęło mi przez głowę, że pewnie sprzedawca i mechanik dobrze się znają… Ach, te moje małe, polskie obawy! Nie miałem zbyt dużego wyboru. Nie chciałem też za daleko odjeżdżać.Narzędzia

A u mechanika…

– Jak to sprawdzić??? – zapytał mnie zdziwiony. – MOT?
(Ci co nie wiedzą, MOT to taki przymusowy, raz do roku wykonywany przegląd sprawności samochodu)
– Nie, nie… MOT jest jeszcze ważne przez pół roku. Mógłbyś po prostu zajrzeć do silnika i sprawdzić, czy wszystko dobrze chodzi? Zamierzam kupić ten samochód, ale chciałbym mieć pewność, że nic strasznego się tam nie dzieje…
– Ale po co mam zaglądać do silnika? – przerwał mi. Ewidentnie nie rozumiał, co mam na myśli. I chyba zaczynał się denerwować. Ja w każdym bądź razie, byłem już bardzo poirytowany.
– Żeby zobaczyć czy wszystko działa…
– A coś nie działa?
– Ty mi powiedz.
– Po co mam tam zaglądać, jeżeli samochód normalnie jeździ??? Mogę Ci zrobić test MOT.
– …
– Chcesz?
– Nie, nie chcę. Bo to już jest zrobione… Chcę, żebyś tylko rzucił okiem i powiedział mi, czy coś jest do wymiany.
– OK

No i… pół godziny później już wiedziałem, że nie było OK. To znaczy, samochód był w porządku. Otrzymałem pełną specyfikację dotyczącą stanu… foteli… lusterek… pasów bezpieczeństwa… drzwi… opon… poziomu wydzielanych spalin… hamulców (nareszcie coś bardziej przydatnego)… A wraz z tym wszystkim, do mojej ręki trafił świeżutki certyfikat MOT. Tak. Właśnie przedłużyłem ważność badań jeszcze niekupionego samochodu.
– A silnik? – zapytałem zrezygnowany.
– Coś z nim nie tak? – zapytał z kolei mechanik.
– …nie, pewnie wszystko jest w porządku.

I wróciłem do komisu.

– Jak było? – zapytał sprzedawca. – Wszystko działa?
– Tak. Tu mam dowód – pokazałem mu certyfikat.
– Ale po co Ci nowy MOT???
– Najwidoczniej bardzo tego chciałem……..
– Rozumiem, że kupujesz ten samochód?
– Tak, teraz już raczej tak.
– No to mogę odliczyć ci koszt tego certyfikatu.
– Że jak??? Możesz to zrobić???
– No pewnie. Mogłeś zaufać mi na początku!

Zgoda

To była moja historia i historia mojego samochodu.

A jeszcze w tym tygodniu powiem Wam konkretnie, o co chodzi z tym MOT, ubezpieczeniem i Road Tax.
Do zobaczenia na dniach! 😉

Follow

TAG
PODOBNE WPISY
  • Z mechanikami serio można się dogadać, nie tylko tymi brytyjskimi 😀 Dawaj jakieś foty swojego furexa!

    • Gdzieś się tam pewnie pojawi. Dostanie swoją rolę w filmie 😀

  • Nieźle, brzmi tak całkiem inaczej niż w Polsce;) Tam chyba rzeczywiście można im zaufać;)

  • my niedawno kupiliśmy maszinę 🙂 ale w Polsce [w Anglii byłoby trudno, bo a) daleko b) tamtejsze auta są dość drogie]. Poza tym chcieliśmy jakiś stary, terenowawy samochód 😉

    • No i byłby problem z kierownicą po prawej stronie 😉

  • Haha. Genialne. 😀 No cóż, my Polacy jesteśmy nauczeni doświadczeniem, że nie zawsze należy ufać. Poza tym w Polsce by Ci tego raczej nikt nie odliczył. A szkoda. 🙂

    • Oj tak, udało się 😀 Ale muszę przyznać, że bardziej z pomocą szczęścia, niż rozumu.

Close