Grobowce - ciekawyswiata.com.pl
Ciekawy świata Video

Cypr. Pafos i wejście do grobowców… królewskich. Cz. I

Autor dnia :-)

Grobowce w Pafos.

Nie takie królewskie, jakby się na pierwszy rzut oka wydawało. Ale, wszystko od początku…

Cypr

Pafos jest niewielką miejscowością położoną na Cyprze. A dokładniej – na jego południowo-zachodnim krańcu. My wylądowaliśmy w Larnace, która mieści się dokładnie po drugiej stronie wyspy. Niemniej jednak, przejazd wynajętym samochodem wzdłuż wyspy, z jednego końca – na drugi, zajmuje ho… ho… ho… jakieś 1,5 godziny. Jak widzicie, Cypr nie grzeszy rozpiętością.

A więc 1,5 godziny… Tylko jakieś pół godziny dłużej niż cała procedura wynajęcia samochodu. Tak. Samochód mieliśmy wynajęty już wcześniej. Online. Nie powstrzymało to jednak uprzejmego pana z działu obsługi klienta od zaproponowania nam dodatkowego ubezpieczenia…
szyb… (Nie, dziękujemy)…
opon… (A jest zapasowe? Tak? To też dziękujemy)…
i dodatkowego kierowcy (Nie! – odpowiedziała cała nasza grupa. Chyba nikt nie chciał jeździć po lewej stronie).

Godzinę po przylocie zaopatrzyliśmy się w wyżej wspomniany samochód. Trochę inny, niż ten, który wybieraliśmy online. Trochę mniejszy. I jakby starszy model, ale… Cena była wyjątkowo dobra, więc nie dyskutowaliśmy. Chcieliśmy jak najszybciej wyruszyć w naszą podróż. I wyruszyliśmy…

Pomysł na pierwszy nocleg w Pafos był bardzo dobrym pomysłem. Mieliśmy okazję poznać trochę wyspę po drodze. Dowiedzieliśmy się na przykład, że strasznie ciężko jest znaleźć miejsce z czymś do jedzenia po drodze… tak. Pierwszy zjazd z informacją, że niebawem dotrzemy do rodzinnej restauracji napotkaliśmy kilka dobrych kilometrów za Larnaką. Jak to w takich momentach bywa, żołądek i pęcherz przejmują władzę nad ustalonymi wcześniej priorytetami. Zjechaliśmy z autostrady (hm… autostrada… szumnie nazwana, nieco szersza droga), jak zasugerowała nam strzałka i trafiliśmy do restauracji rodzinnej. Tak. Nawet bardzo rodzinnej. Cała rodzina najwidoczniej świętowała za szybą zamkniętego lokalu. Sam lokal znajdował się w dość nietypowej scenerii. W koło walało się wszystko, co walać się raczej nie powinno w tak turystycznej okolicy. A był tam, np. wrak starego samochodu, wrak ciągnika… a przynajmniej czegoś, co kiedyś mogło przypominać ciągnik. No i generalnie wszystko wyglądało, jak kadr, żywcem wycięty z klasycznego pierwowzroru (1974) Teksańska masakra piłą mechaniczną. Z tą różnicą, że na Cyprze.

Właściciel poinformował nas, że musimy jechać dalej, bo miejsce to przez następnych kilka godzin zamknięte będzie dla turystów. Powód był prosty, jak to w restauracji rodzinnej – rodzina się spotkała. Co już wcześniej zauważyliśmy. I w sumie, tak bardzo nie protestowaliśmy. Na szczęście, toalety były na zewnątrz, więc mogliśmy z nich skorzystać. Część potrzeb pierwszej kategorii zaspokoiliśmy. Z resztą musieliśmy poczekać już do samego Pafos.

Pafos.

Jesteśmy! Tak… Jesteśmy głodni. Bardzo głodni. I odrobinę już zmęczeni. W końcu, poprzedniej nocy na lotnisku nie przespaliśmy. A po przylocie od razu ruszyliśmy w drogę. A więc. Do restauracji… tylko której? Na szczęście, wybór nie był trudny. Większość była zamknięta. Tylko lokalna odmiana McDonald nie zawiodła. Nasze puste żołądki wypełniły się frytkami i hamburgerami. Tak, wiem. Samo zdrowie. Cóż, człowiek głodny nie wybrzydza. Inaczej nic nie je.

Zejście do grobowców

Grobowce królewskie…

Zapoznajcie się z krótkim filmem poniżej, a o samych grobowcach opowiem Wam trochę więcej jeszcze w tym tygodniu. W drugiej części. Dowiecie się wtedy, czy oby na pewno tak królewskie jest to miejsce? No i jak prezentuje się… w nocy 🙂

Follow

TAG
PODOBNE WPISY
  • Cypr… sentymentalne dla mnie miejsce 🙂 a zwłaszcza Pafos!

Close