jaszczurka
Kowal
Grobowce
Cypr
Ciekawy świata Video

Cypr. Pafos i noc w grobowcu… królewskim. Cz. II

Autor dnia :-)

Pafos

Tak. Dotarliśmy do Pafos, kiedy słońce chyliło się już ku zachodowi. Tereska (nasz kochany GPS) odmówiła nam posłuszeństwa i początkowo poruszaliśmy się trochę po omacku. Na szczęście, nie samą Tereska żyje człowiek, więc końcem, końców – dotarliśmy do naszego hostelu. Zameldowaliśmy się jako… uwaga, uwaga… jedyni! Wyglądało na to, że zabukowany hostel w chwili obecnej posiada jednego pracownika i kota.
Oj, przepraszam, koty były dwa.

Kot

Kot 2

Pracowniczka zaprezentowała nam pokoje:
Tu są łóżka, a tam toaleta. O papier toaletowy musicie już zadbać sami – dodała z uśmiechem. Na koniec zapytała jeszcze, czy mamy jakieś pytania… I, nie czekając na wspomniane pytania, zniknęła w momencie, kiedy rozglądaliśmy się po pokoju. W zasadzie, to mieliśmy kilka pytań, np. Jak włączyć ciepłą wodę? A jest w ogóle ciepła woda??? Nie, nie było. Ale i tak cieszyliśmy się jak dzieci, że w ogóle była woda. Zimny prysznic wypłukał z nas zmęczenie (O cholera, jakie to zimne!) i tuż przed nastaniem nocy wyruszyliśmy na miasto…

Grobowce królewskie

Wejście do grobowca

…A w zasadzie, to poza miasto. W stronę wielkiej wody i… jak się później okazało, jednego z najciekawszych zabytków w Pafos. Grobowców królewskich. Tak – te grobowce. Te, o które wspomnieliśmy w pierwszej części. A teraz napiszemy o nich trochę więcej. Fakt, pochodzą z IV wieku p.n.e. A żeby być dokładniejszym, to dodam, że kształtowały się również przez kilka następnych stuleci i najmłodszy z odkrytych zabytków klasyfikuje się na III w., ale już naszej ery. Niestety, nie pochowano tam żadnego króla. A nazwa – grobowce królewskie – nadana im została, żeby podkreślić majestatyczność tego miejsca. Bo to miejsce rzeczywiście coś w sobie ma. W grobach, swego czasu spoczęła cypryjska arystokracja i zarządcy wyspy. A my, pierwszy raz dotarliśmy tam, kiedy słońce schowało się nam za plecami, jakby chciało umknąć tej niezwykłej ciemności, gromadzącej się przed naszymi oczami. Główna brama była już zamknięta, ale… ale niewielkie przejście, tuż przy bramie już tak bardzo zamknięte nie było.

No i uznaliśmy, że to tak, jak wejść wieczorem do parku. Tylko, że zamiast drzew było tam ponad sto starożytnych grobowców. Tak. Wszechogarniający mrok zrobił swoje. Nastraszył nas porządnie. A nieszczęsna próba sprowadzenia do tego miejsca odrobiny światła przez telefony komórkowe, spotęgowała wrażenie nacierającej zewsząd ciemności. No i nagle, każdy z nas uświadomił sobie, że…
…wkroczyliśmy po zmroku do starożytnego świata zmarłych
…który równie dobrze może być wypełniony żywymi strażnikami dziedzictwa kultury
…i może jakimiś zwierzętami?
…no i w ogóle nie powinno nas tutaj być o tej porze.

Nikt nic nie powiedział, ale po kilku chwilach w tym miejscu i po kilku nieudanych próbach stworzenia krótkiego reportażu, odwróciliśmy się na pięcie i ruszyliśmy w stronę przejścia, którym dostaliśmy się do środka. Nie, tej nocy wracamy już do hostelu – postanowiliśmy, chociaż nikt nie wypowiedział tej myśli na głos.

A rano… rano było zupełnie inaczej. Sami zobaczcie 🙂

Follow

TAG
PODOBNE WPISY
  • Byłam tam 3 tygodnie temu, właśnie mam zamiar o nich pisać 🙂 Bardzo mi się podobały, szczególnie to, że można do nich wejść 🙂

Close