Chmurka z Mikołajem
Sztućce
Trochę Kultury

Z cyklu: rozmowy polsko – brytyjskie. Krótko po Świętach i krótko o Świętach!

Autor dnia :-)

Chmurka z Mikołajem

Pierwszy dzień w pracy, po Świętach.

Brytyjczyk: Hej Marcin! Jak Święta?
Marcin (dla tych, którzy nie wiedzą – to ja): Świetnie, trochę odpocząłem. Zrobiliśmy sobie wycieczkę po Irlandii. No, ale już po Świętach.
B: A jak tam Mikołaj? U nas jest nowe Playstation i wszyscy chcą grać!
M: Fajnie, ja dostałem książki.prezent
B: Co?! Książki? Dlaczego?
M: Ekhm… Widzisz… Ja tak lubię, jak mam chwilę, poczytać sobie.
B: A no tak! Jesteś jak moja żona. Ona też lubi książki!

 

O tym, że Brytyjczycy i Irlandczycy odrobinę inaczej postrzegają okres świąteczny, aniżeli Polacy, wiedziałem już wcześniej. Inny naród, inna kultura, inne tradycje. I wszystko jest do zaakceptowania… No, może prawie wszystko. Nie, nie mam tutaj na myśli różnic kulturowych (chociaż takowe istnieją. I są… DUŻE!).

Widelec

Brytyjczyk: Święta w Polsce to chyba fajnie wyglądają, prawda?
Marcin: W sumie, to trochę inaczej niż u was. Chociaż, dzisiejsza Christmas Eve (wieczerza wigilijna) sprowadza się do tego, że składamy sobie życzenia, a później strasznie dużo jemy.
B: Jak to dużo? Więcej niż zwykle?
M: Oficjalnie mamy dwanaście potraw. Każdej z nich trzeba spróbować…
B: No to świetnie! Dwanaście potraw! Też bym tak chciał!
M: Jemy tyle, bo każdy jest głodny. Przez cały dzień ludzie czekają, aż zapadnie zmrok i na niebie zapłonie pierwsza gwiazda. Wtedy dopiero można zacząć jeść.
B: Żartujesz? Przez cały dzień nic nie jecie???
M: No, w sumie to nie.
B: A wieczorem, macie indyka?
M: Nie, raczej nie spożywamy mięsa. Taka tradycja. Powiedzmy, że to dania wegetariańskie, ryby…
B: Ryby? Dlaczego ryby, a nie indyk?
M: Długo by opowiadać, ale to kwestia religii. A dlaczego u was jest indyk?
B: Nie wiem. Od zawsze na święta był indyka. Pewnie też religia. A jakie jecie ryby? Łososia?
M: Nie… karpia.
B: A skąd bierzecie tego karpia? W TESCO chyba nie ma…
M: Nie wiem. Ale w polskich sklepach można go dostać bez problemu. Nawet żywego, jeśli chcesz.
B: Żywy? I co z nim robicie? Chyba nie jecie takiego?
M: No… nie. Pływa sobie w wannie, a później trzeba go zabić i przygotować.
B: Zabijacie karpia?! Jesus!!!
M: … (przytaknięcie czerwoną głową)
B: My nie zabijamy indyków. W TESCO są już gotowe.

Są takie rzeczy, których się nie przeskoczy. Dlatego trzeba je zaakceptować i pójść dalej. To jest właśnie fajne w brytyjskim świecie. Brytyjczycy przyjmują takie sprawy na wiarę. Akceptują je takimi, jakie są. Po pierwszym szoku, karp również został zaakceptowany, a wiadomość o rytualnych mordach w większości polskich łazienek – jakoś przetrawiona i… nikt już więcej świątecznych tematów nie poruszał. Tak, to byłoby na tyle, jeżeli chodzi o kwestię karpia, indyka i Świąt.

Ryba

TAG
PODOBNE WPISY
  • Hmm, nie wiem do kogo mi bliżej, do Polaków czy Anglików? W tym roku nie pościłem, karpia nie jadłem, życzeń nie składałem, prezentów nie dostałem, na pasterce nie byłem. Nawet nie pamiętam, kiedy były święta! To ostatnie to żart – pamiętam dobrze, jednak to wcześniejsze już nie – szczera prawda. W następnym roku spędzę Święta u rodziców więc wtedy przypomnę sobie jak wygląda polska tradycja. U moich teściów duch Świąt Bożego Narodzenia został zapomniany i nikt do niego nie chce wracać. Taka tradycja.

    • Przyznaje się, że w szczegóły naszej tradycji zacząłem wnikać dopiero na emigracji. A wcześniej, najwidoczniej nie czułem takiej potrzeby. Ale, taka chyba kolej rzeczy.

  • … dlatego uważam, że polskie tradycje świąteczne są wyjątkowe i tak piękne! 🙂

  • 🙂 tia jestes jak jego żona 🙂 – super podsumowanie nie ma co 😀 😀

Close